close



loading Trwa logowanie...
close
Twój komentarz




blog.php?blogid=75

Blogi

Znowu, niestety, politycznie


Tak, ostatnia prosta przed wyborami (wiem, wiem, już po, ale cykl wydawniczy jest, jaki jest) obfituje w pomysły o różnym poziomie absurdalności.

Wpisany przez robert (Robert Wąsik)
na 28 Październik 2015 10:12 CET
Odsłon: 690

Imigranci? NIE!

Podobno – taki głos ulicy cytują politycy, choć konia z rzędem temu, kto mi powie, jaka ulica tak się tematem fascynuje – imigrantów z Syrii nie chcemy. Nie chcemy, bo te kilka tysięcy ludzi jakimś cudem dosłownie wysadzi cały kraj w powietrze i sterroryzuje grubo ponad 30 milionów obywateli. OK, załóżmy, że każdy z nich przyjedzie z podręczną głowicą taktyczną, a gdyby to zawiodło, to jakimś bardziej konwencjonalnym narzędziem zniszczenia. I nawet pal sześć, jeśli faktycznie ich nie chcemy, bo jesteśmy społeczeństwem zamkniętych ksenofobów i boimy się dramatu. Niech sobie tak będzie. Jednak wygrywanie tej nuty w politycznej grze powoduje jeszcze większy fałsz.

Ludzi chcemy, ale nie tych

Otóż okazuje się, że nagle polska ulica okazuje się bardzo otwarta, ale jeszcze bardziej wybredna. Podobno – tu znów pojawia się głos ulicy Tajemniczej w Czarnej Dziurze – chcemy przyjąć repatriantów. Dla niekapujących: repatriant to osoba, której dziadkowie albo pradziadkowie zostali wywiezieni z Polski siłą. Najczęściej dla repatrianta najsilniejszym łamaczem języka jest „cześć”, a do roboty rwie się, jak, nie przymierzając, Romowie w taborze. To migranci jeszcze bardziej ekonomiczni niż Syryjczycy! Idea jest więc zupełnie chybiona, bo nie można nawet liczyć na to, że owi repatrianci mają więcej wspólnego z naszą kulturą.

A może tak powroty?

Dlaczego robi się tyle szumu wokół repatriantów? Bo ich standard życia jest niski. Są to migranci ekonomiczni, a więc osoby, których potencjalnie zadowolą polskie wypłaty i socjal, jako że w porównaniu z tymi, na które mogą liczyć u siebie, są one wysokie. Dlatego nikt nie pali się tak naprawdę do ściągnięcia do Polski młodej emigracji. Ci ludzie czekają na uporządkowanie systemu podatkowego, racjonalizację wynagrodzeń i sensowne regulacje rynku, które pozwolą żyć swobodnie, bez zamartwiania się jutrem. A tego nie da się załatwić jedną ustawą. Zresztą – repatriacja już była. Poszło parę ustaw, ale nie dały one żadnego pozytywnego skutku. Dlaczego? Dlatego, że kazachskim potomkom Polaków w Kazachstanie żyje się lepiej niż przeciętnemu Polakowi w Polsce, więc podróż byłaby bezsensowna, a jedynymi, którzy widzą związki kulturowe potencjalnych repatriantów z krajem, są gołosłowni politycy, którzy zostawiają w ten sposób młodą emigrację z też gołymi, ale nie słowami.

Bo dla oceny skuteczności polityka nie ma znaczenia trudność zadania. Jeśli udało się zrealizować cel, to dobrze, bo polityk jest skuteczny. A to, że cel był fatalnie ustawiony, nikogo w gruncie rzeczy nie interesuje, bo przecież repatrianci są biedni, Syryjczycy lecą tylko na socjal, a naszej młodej emigracji poprzewracało się w głowach. Taki obraz przynajmniej ma „ulica” cytowana przez polityków. A mi się wydaje, i mam takie wrażenie po lekturze paru polonijnych stron, że coś w tym obrazie jest jakby lekko niespójne.

Słowa kluczowe: news

Blog Komentarze

Ten blog nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Lubię
Nie lubię
polubili
polubiłeś
Ty
i